Jest coś wyjątkowego w każdej koszulce, którą nosi się na maratonie. To nie tylko kawałek materiału – to zapis wspomnień, kilometrów, potu i walki z własnymi słabościami. Moja żółta koszulka z napisem „Zmieniając swój oddech, zmień swoje życie” przeszła ze mną niejedną drogę. Jest symbolem mojej pasji do biegania i oddychania inaczej. Ale jak każda historia, musi kiedyś znaleźć swoje zakończenie.
Kilometry, które zmieniały wszystko

Kiedy zakładałem tę koszulkę po raz pierwszy, biegałem w maratonach lubelskich. To były czasy, gdy zaklejanie ust taśmą podczas biegu wzbudzało niemałe zdziwienie. Ludzie patrzyli na mnie jak na ekscentryka – kto biega w taki sposób? Ale dla mnie był to sposób, by propagować ideę świadomego oddychania, by pokazać, że można inaczej, zdrowiej, efektywniej.
Każdy maraton był nie tylko wyzwaniem fizycznym, ale też testem mojej determinacji. Zamiast krzyczeć, pozwoliłem, by to moje czyny mówiły za mnie. Ta koszulka, choć prosta w swoim wyglądzie, stała się moją wizytówką, moim znakiem rozpoznawczym. Czasem zdawało się, że biegnie ze mną więcej niż ja sam – biegła ze mną idea, którą chciałem przekazać światu.
Czas na nowy etap
Dziś ta koszulka wciąż wisi w mojej szafie. Pachnie wspomnieniami… i, nie ukrywajmy, potem wielu maratonów. Ale choć darzę ją wielkim sentymentem, wiem, że czas ruszyć dalej. Czas zamknąć ten rozdział i otworzyć nowy – bo bieg, jak życie, nigdy się nie kończy.
Moim kolejnym celem jest maraton w Rzymie. Wyobrażam sobie, jak przekraczam linię mety w Wiecznym Mieście, które widziało tysiące historii o odwadze i determinacji. To właśnie tam chcę rozpocząć nowy rozdział mojej podróży – już z nowym hasłem, które w swoim czasie ujrzy światło dzienne.
Historia, która inspiruje do dziś
Choć kończę przygodę z tą koszulką, wiem jedno: to, co w niej przeżyłem, zmieniło mnie na zawsze. To była nie tylko podróż przez kilometry, ale także przez siebie samego. Każdy zaklejony oddech przypominał mi, że nie chodzi o ilość, ale o jakość – w oddychaniu, w bieganiu, w życiu.
Dla tych, którzy byli ze mną wtedy i tych, którzy dołączą teraz – bieg wciąż trwa. Każdy z nas ma swój maraton do przebiegnięcia. Niech to, co było, stanie się fundamentem tego, co dopiero nadejdzie. A jeśli kiedyś zobaczysz mnie na trasie w Rzymie, pamiętaj – historia się nie kończy, ona tylko zmienia koszulkę.
Piotr Góźdź
19.01.2025
Ciekawi Cię, jak działa metoda Buteyko?
Skontaktuj się ze mną:
kontakt@metodabuteyko.pl
+48 787 308 550
