Gdy myślimy o kleszczach, zazwyczaj przed oczami mamy lasy, łąki i zagrożenie w postaci boreliozy. Rzadko kiedy łączymy te małe stworzenia z… oddechem. A jednak, jak się okazuje, wspólnego mają więcej, niż mogłoby się wydawać.
Od dwóch lat pracuję na basenie, który ma również piękny ogród i kompleks saun. Prowadzę tam napary w saunie – lubię to miejsce i tę pracę. Ale jedno mnie intrygowało. W tym ogrodzie tylko ja – i tylko ja – przyciągam kleszcze. W ciągu ostatnich dwóch lat miałem ich ponad 11, z czego sześć w samym 2025 roku.
Goście? Koledzy? Koleżanki? Ani jednego kleszcza. Za to ja… cóż – nazywają mnie magnesem na kleszcze. Jedni się śmieją, inni mówią, że „mam chyba wyjątkowo smaczną krew”. Ale dla mnie to nie była tylko zabawna anegdota. To była zagadka. I coś mi zaczęło nie pasować.
Co przyciąga kleszcza?
Zacząłem czytać. I odkryłem coś bardzo ciekawego: kleszcze lokalizują swoje ofiary nie tylko po zapachu skóry, temperaturze czy ruchu. Jednym z najważniejszych „sygnałów lokalizacyjnych” dla kleszcza jest… dwutlenek węgla. Tak – ten sam, który wydychamy przy każdym oddechu. Im więcej go wydychamy, tym wyraźniejsi jesteśmy na „radarze” kleszcza.

Kleszcz może siedzieć w bezruchu tygodniami, ale gdy wyczuje wyraźny sygnał: ciepło, ruch i wysokie stężenie CO₂ – rusza do ataku.
I wtedy zapaliła mi się lampka.
CO₂ i metoda Buteyko
Od ponad 12 lat praktykuję i nauczam metodę Buteyko – a to oznacza, że oddycham inaczej niż większość ludzi. Mniej, spokojniej, przez nos. Zgodnie z fizjologią, mój poziom CO₂ w organizmie jest wyższy, niż u osób, które oddychają ustami czy hiperwentylują. To właśnie dwutlenek węgla reguluje rozszerzanie naczyń, dotlenienie tkanek, stabilność pH i wiele innych procesów.
Zegarek pokazuje mi bliskie 100% natlenienia krwi, samopoczucie świetne, układ odpornościowy silny… czyli jestem – biologicznie rzecz biorąc – zdrowym i wyraźnym punktem na mapie kleszcza. Nie dość, że oddycham głęboko przez nos, to jeszcze jestem rozgrzany po saunie. Dla kleszcza – istny billboard: „Tu jestem!” 😄
Czy wysoki poziom CO₂ to zagrożenie?
Nie. To, że jesteśmy bardziej wyczuwalni dla kleszcza, nie oznacza, że mamy się bać prawidłowego oddychania! Wręcz przeciwnie – zdrowy organizm, silna odporność i dobre natlenienie to coś, co również pomaga w walce z patogenami – nawet jeśli kleszcz już nas dopadnie.
To dlatego osoby z niskim poziomem CO₂ (czyli chronicznie hiper-wentylujące) często są osłabione, mają wahania pH, problemy z regeneracją i słabszy układ immunologiczny.
Jak chronić się naturalnie?
To, że jesteś „dobrym kąskiem”, nie znaczy, że musisz rezygnować z oddychania czy spacerów! Oto kilka naturalnych metod, które możesz wdrożyć, nie rezygnując z ćwiczeń Buteyko:
🌿 Czystek – pij napar codziennie.
🌿 Olejek z geranium, lawendy, goździka, eukaliptusa – naniesiony na skórę skutecznie odstrasza.
👕 Ubranie zakrywające ciało – obowiązkowo w lesie lub wysokiej trawie.
🕵️♂️ Dokładne sprawdzenie skóry po spacerze – to najważniejsze!
🧘♂️ Spokój i oddech – jeśli już się coś przyczepi – nie panikuj. Oddychaj. Reaguj spokojnie.
🥗 Dieta i mikrobiom – wpływają na zapach skóry, a więc i na „atrakcyjność” dla kleszczy.
Podsumowanie?
Tak – być może dobrze oddychający człowiek może być lepiej „wykrywalny” przez kleszcza. Ale to nie jest powód, by przestać dbać o zdrowie. To raczej kolejny dowód, że natura dostrzega różnicę między silnym a słabym organizmem. A zdrowie – jak zawsze – wygrywa.
Bo w końcu lepiej być „magnesem na życie”, niż cieniem samego siebie, który nie boi się kleszczy tylko dlatego, że jest zbyt słaby, by je interesować.
12.06.2025
Inwestycja w zdrowie to inwestycja na całe życie.
O autorze:
Piotr Góźdź, pierwszy certyfikowany instruktor metody Buteyko w Polsce.
Od 2013 roku pomagam ludziom oddychać spokojnie, naturalnie i zdrowo.
Zrób pierwszy krok – odkryj, jak zdrowy oddech może zmienić Twoje życie.
Ciekawi Cię, jak działa metoda Buteyko?
Skontaktuj się ze mną i zacznij swoją przygodę z metodą Buteyko!
kontakt@metodabuteyko.pl
+48 787 308 550
