O oddychaniu w metodzie Buteyko


 

Po długim pościgu i pokonaniu wielu przeszkód logistycznych wreście udało mi się spotkać z bardzo ciekawym człowiekiem. Fakt ten mnie cieszy podwójnie, ze rozmowę, którą z nim przeprowadziłem, a którą się tu z Wami podzielę, skwitowałem na koniec tymi słowami: trzydzieści siedem lat czekałem na taką wiedzę. i wiecie co mi odpowiedział? " To jeszcze nie wszystko! To dopiero początek". Zatem obiecuję Wam, ze temat będę kontynuował, a ponadto zachęcam Was do osobistego kontaktu.

Aby uczynić zadość Waszej ciekawości, przechodzę do meritum. Przed Wami Piotr Góźdź. Kim jest i co ciekawego robi, dowiecie się z lektury. 

Zapraszam

 

Dziś mamy rozmawiać o tym, o czym anonsowałem już na profilu Biegołaki, a więc o oddychaniu, o metodzie Buteyko, ale takze o Tobie, Piotrze.Od czego zaczniemy? Czy oddychanie to tylko - co wydaje się oczywiste - wdech i wydech?

 

Faktycznie, oddychanie to rzecz tak naturalna, źe mało kto zastanawia się czemu słuźy i jak przebiega. Oddychamy 20.000-70.000 razy dziennie i moźemy przeźyć więcej niźparę minut bez oddychania. Zatem jest jasne, źe oddychanie i sposób, w który wykonujemy te oddechy, przeponowe, piersiowe, napełnijac całkowicie płuca lub tylko do połowy itd., mają bardzo waźny wpływ na nasze zdrowie. Lecz jeźeli spytamy lekarzy, jaki jest ten wpływ i jaki jest najlepszy sposób oddychania, odpowiadają nam w jeden z tych dwóch sposobów:

1) musimy oddychać napełnijąc dobrze płuca, wprowadzając do nich jak największą ilość tlenu,

2) źe organizm sam wie, jak regulować rytm oddechowy, automatycznie i w sposób optymalny; a więc nie musimy ingerować i próbować go zmieniać.

Lekarze nie skupiają sie jednak na samej mechanice oddechu i nad jego prawidłowowścią.Według ich poglądów wystarczy, źe wciągniemy powietrze do płuc a organizm juź będzie wiedział, co dalej z nim zrobić. Nie bez przyczyny oddech jest jedyną źyciową funkcją, nad którą moźemy mieć całkowitą kontrolę mimo,źe przebiega niemal półautomatycznie. Naukowo udowodnione jest, źe oddychanie, zwłaszcza prawidłowe - i o tym opowiem omawiając, czym jest właśnei metoda Buteyko, ma fundamentalny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu, kaźdej tkanki i komórki naszego ciała. Dzięki oddechowi memy kontrolować inne funkcje naszego organizmu np. bicie naszego serca.

Oddech zatem nie kończy się w płucach.

No oczywiście, źe nie. Wdech to dopiero pierwszy etap oddechu. Cały oddech moźemy podzielić na cztery fazy., które zaraz omówię.

Czyli wdech. I co dalej ?

Wdech to pierwsza faza. Czyli praca mięśni przepony, która powoduje zassanie powietrza do płuc. Tutaj dodam, źe w znakomitej większości ludzie robią to nieprawidłowo, dlatego źe uźywają złych partii mięśni i wciągają powietrze ustami. Oddech przez usta jest powaźnym błędem. Wystarczy wziąć pierwszą lepszą książkę z anatomii bądź fizjologii, gdzie napisane jest, źe pierwszym organem aparatu oddechowego jest nos a nie tak jak wszyscy błędnie myślą usta. Są one przystosowane do konsumpcji i początkowych procesów trawiennych. Juź w jamie ustnej pokarm jest mieszany ze śliną. Zatem jama ustna nie jest przygowtowana do pobotu powietrza. Powietrze wciągane przez nos zostanie przefiltrowana , ogrzane i nawilźone.Te procesy przygotowujące powietrze dla płuc, nie są moźliwe w jamie ustnej. Zatem nie jst wskazany oddech przez buzię, zwłaszcza przy zinensyfikowanym wysiłku fizycznym , ale nie tylko, bo w trakcie zwykłego codziennego funkcjonowania takźe, a nawet podczas snu.

Podczas snu ? Ale jak kontrolować oddech podczas snu ?

Dojdziemy do tego. Wracając zatem do nieprawidłowego oddechu to zaobserwuj np. biegaczy, źe kaźdy z nich biegnąc, oddych ustami. Jest to moim zdaniem wynik nieprawidłowej nauki oddychania. Bo np. w szkołach rodzenia, na lekcjach wf, a nawet w szkołaj jogi, nie uczy się prawidłowego oddychania; zaleca się wdech przez nos, ale wydech przez usta. Ponieważ oddychanie , jak juź mówiliśmy, jest vzynnością tak dalece zautomatyzowaną i bezwiedną, źe mało kto przykłada do niego wagę. Właściwie oddychania nie odczuwamy. Z wyjątkiem osób, które mają jakieś schorzenia układu oddechowego, dla których oddychanie wiąźe się często z jakimś wysiłkiem i dolegliwościami. mam tu na myśli np. astmamtyków lub alergików.

Wiem coś o tym, bo sam mierzę sie z alergią.

No właśnie. Zanim przejdziemy do drugiego etapu, dodam tylko , źe naleźy mieć wiedzę na temat tego, jak powinien wyglądać prawidłowy wdech. Lepiej jest oddychać dolną partią płuc przeponą, poniewaź tamte partie płuc są bardziej ukrwione, znajduje się tam więcej pęcherzyków. Stamtą powietrze przedostaje się do krwi poprzez kapilary. I to jest właśnie druga faza oddechu, czyli przejście tlenu z pęcherzyków do krwi. Dlatego waźne jest, jak powiedziałem, w jaki sposób oddychamy: czy uaktywniamy górne partie płuc czy dolne. Płuca skonstruowane są tak,źe górna ich partia jest częścią zapasową, w której magazynuje się około 2 litrów powietrza, a całe zapotrzebowanie człowieka to około 5-6 litrów na minutę. Górną partię płuc naleźy aktywować podczas wysiłku fizycznego, gdy nasze mięśnie potrzebują więcej tlenu. W spoczynku górna partia płuc powinna zostać nieruchoma. Natomiast im niźej , tym więcej jest pęcherzyków, dzięki czemu pełniejszy efekt osiągniemy oddychając przeponą niź klatką piersiową. Tutaj juź zaczyna się trzeci etap. Czyli transport składników powietrza przez krew do wszystkich tkanek naszego organizmu. Tlen miesza sie z hemoglobiną. W taki sposób powstaje oksyhemoglobina, substancja odźywcza dla organizmu, potrzebna kaźdej naszej tkance, kaźdemu włoskowi, sercu, oczom; praktycznie kaźdej komórce i narządowi organizmu. Dochodzimy w tym miejscu do czwartej fazy.

Czyli wydechu ?

Nie. Tym etapem jest przekazanie przez krew tlenu do tkanek. Jeden z najwaźniejszych momentów całego procesu oddechowego. To dwutlenek węgla wyprodukowany przez tkankę w procesie spalania, decyduje o tym, ile tlenu przejdzie z krwi do tkanki. O idealnym dotlenieemy powiedzieć, gdy zostaną zachowane proporcje chemiczne obu gazów, czyli 13 % tlenu i 6,5% dwutlenku węgla.

Jeśli tkanka wyprodukuje mało CO2, to ilość tlenu, który przejdzie do tkanki teź będzie procentowo mniejsza. CO2 jest gazem trzy razy bardziej ulotnym niż tlen i oddychając przez buzię "wypłukujemy" z naszego organizmu dwutlenek węgla. Jego mała ilość w tkanach nie zapewni nam wtedy stuprocentowego dotlenienia tkanek, gdyż tlen znajdujący się we krwi nie zostanie zasymilowany przez tkanki i wydmuchamy go do atmosfery wraz z kolejnym wydechem. Po co więc wciągać przez usta powietrze i wypełniać płuca po brzegi, gdy i tak tlen nie przejdzie w całości do tkanek ? Zatem od prawidłowego oddychania zaleźy to , w jaki sposób i w jakim stopniu odźywimy nasz organizm. oddychając źle, byle jak - będziemy się byle jak dotleniać. Organizm da o tym znać wcześniej czy później w postaci jakiejś dolegliwości. Często pozornie w ogóle nie związanej z oddychaniem. Myśle, źe przyczyn barzdo wielu schorzeń naleźy upatrywać w niewłaściwym oddychaniu i słabym dotlenieniu organizmu.

No dobrze, a metoda Buteyko ? Czym ona jest dla organizmu ? Jakie widoczne i istotne róźnice zauwaźymy pomiędzy człowiekiem oddychającym w sposób tzw. "normalny" a człowiekiem oddychającym metodą Buteyko ? Czy jest ona dobra tylko dla sportowców ?

Metoda Buteyko jest powrotem do właściwego, naturalnego oddychania. W sposób zgodny z naturą; w taki spsób, do jakiego zosatliśmy stworzeni. Dlatego moźe, a nawet powinien, stosować ją kaźdy. Metoda Buteyko to powrót do korzeni, do takiego sposobu oddychania, z jakim urodziliśmy się. To dopiero w późniejszym etapie źycia uczymy się niewłaściwego oddychania. Poprzez obserwację, naśladowanie, np. obserwując naszych rodziców, luzi w otoczeniu, niedbałość w oddychaniu, kształtujemy złe nawyki. Zauwaź, źe w naturze tylko zwierzęta oddychają nosami; ludzie na róźnych etapach zatracają tę zdolność na rzecz niekorzystnego oddychania ustami.

Czy moźesz przybliźyć postać samego Buteyki ? Kim był i jak odkrył tę metodę ?

Buteyko był rosyjskim lekarzem, który tę metodę opracował już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Moźna powiedzieć, źe przez przypadek, poniewaź sam miał probley zdrowotne z wysokim ciśnieniem. Ze schorzeniem , jakiem miał, koledzy dwali mu jeszcze dwa lata źycia. Pracując w szpitalu miał moźliwość zrobienia wszystkich koniecznych badań. Źadne z nich nie odbiegało od norm oprócz jednego. Jedno z nich wykazał bardzo niski poziom CO2 (hipokapnia). Przywracając wszystkie parametry do norm, wszelkie dolegliwości oraz wysokie ciśnienie zniknęło na zawsze.

Jako studenta medycyny skierowano go do oddziału pulmonologicznego, gdzie miał styczność z pacjentami z chorobami płuc i astmatykami. Z jego obserwacji wynikało, źe zwalniając, regulująć oddychanie moźna zahamować rozwój, a nawet wyleczyć większość schorzeń nie tylko związanych z oddechem, ale ogólnych dolegliwości i zaburzeń funkcjonowania organizmu. Buteyko nie odkrył nic nowego, bo zaleźność tlenu od dwutlenku węgla została odkryta pod koniec XIX wieku ( efekt Verigo-Bohr), ale dostrzegł, źe "aktualny" sposób oddychania jest nienaturalny, nie zgodny z anatomią i przede wszystkim szkodliwy dla zdrowia. 

Więc metoda Buteyko moźe śmiało być uznana za metodę terapeutyczną , leczniczą ?

Jak najbardziej. Została przebadana klinicznie pod kątem astmy na całym świecie a jej skuteczność oszacowano na 98% bez uźycia farmakologii. Do dnia dzisiejszego jest juź znana na wszystkich pięciu kontynentach a w niektórych krajach jak Australia, Wielka Brytania, Irlandia oraz byłym Związku Radzieckim została oficjalnie uznana przez ministerstwa zdrowaia jako terapia do leczenia astmy.

Wiadomo jest, źe oddech istotnie wpływa na przywracanie równowagi w pracy organizmu. Oddychaniem moźna wyleczyć pewne schorzenia, ale teź moźna sobie zaszkodzić. Mam tu na myśli nieprawidłowe oddychanie. Najczęstrzymi chorobami spowodowanymi tym są właśnie astma albo wysokie ciśnienie.

Czy moźna określić czas stosowania takiej terapii oddechowej ?

Metodę Buteyko powinno się stosować od momentu jej poznania aź do kresu naszych dni, ale trudno jest szacować czas terapii i "wyjścia " z choroby, poniewaź przywracanie równowagi organizmu uzaleźnione jest od jego indywidualnych cech, ale teź od zaawansowania, przebiegu i czasu trwania choroby. Zaleźne jest to teź od reakcji oragnizu na tą terapię. To, źe przyniesie ona efekty, to rzecz pewna, ale musi być stosowana rozsądnie i konsekwentnie. I najlepiej pod okiem terapeuty.

Właśnie o to miałem spytać. Czy kaźdy moźe sobie w warunkach, nazwijmy to domowych, samodzielnie stosować tę metodę, czy teź wymaga to prowadzenia ?

Kaźdy organizm jest indywidualny i niepowtarzalny, zatem nie moźna tu uźyć jakiegoś szablonu. Nie da się tego nauczyć , czytając ksiąźki lub internet. Ksiąźka zapozna nas z teoretycznymi podstawowymi metodami i zasadami jej działania, ale nie dobierze nam ćwiczeń, nie określi sposobu ich wykonywania, długości , intensywności i częstotliwości. Te czynniki muszą być dobrane do konkretnej osoby i schorzenia. Aby wiedzieć, jak to zrobić prawidłowo i efektywnie, naleźy skontaktować się ze specjalistą. chorobę?

A czy tzw "genetyczny" astmatyk teź moźe wyleczyć tę chorobę?

Nie ma czegoś takiego , jak genetyczny astmatyk. To nie jest kwestia genetyki, tylko złych nawyków oddechowych. W przypadku astmy nie zganiałbym całej winy na genetykę. Moim zdaniem głównym winowajcą są neurony lustrzane. To komórki w anszym mózgu, które odzwierciedlają cudze działani , intencje i emocje, otwierając drogę do porozumiewania się i uczenia. Odkryte zostały na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego wieku przez włoskich naukowców i od tamtej pory zrewolucjonizowały poglądy na temat ludzikch zachowań. Ich istnienie moźna potwierdzić na przykładzie z lat PRL-u. na pewno pamiętasz Rafale czasy, gdysamochody myło sie na parkingach osiedlowych. Przez cały dzień nic się nie działo, ale wystarczyło by jeden właściciel auta wyszedł na parking z wiaderkiem spienionej wody, a w piętnaście minut cały parking zamieniał sie w myjnię samochodową i wszędzia stały wiaderka z pianą. Pewne jest więc, źe jeśli w rodzinie mama i tata oddychają przez usta, to nie ma moźliwości by dziecko oddychało inaczej. Będzie oodychać identycznie. Nikt nie rodzi sie astmatykiem. Astmy moźna uniknąć nawet jeśli jest się "obciąźonym" rodzinnie.

Powiedz Piotrze, w jaki sposób pierwszy raz zetknąłeś się z metodą Buteyko? Kiedy i pod wpływem czego się nią zaiteresowałeś?

To było trochę przypadkiem. Mieszkałem wtedy we Włoszech, przyjaźniłem się tam ze znaną osobą ze środowiska medycznego Fiammą Ferraro,której mama była ambasadorem Włoch. Opowiadała ona, źe z racji swoich słuźbowych wyjazdów, spotykała bardzo ciekawych ludzi. Podczas jednego ze spotkać ambasadorów Belgii, jedna z uczestniczek tego spotkania nagle poczuła sie źle, dostała ataku astmy. W tym momencie podszedł do niej rosyjski ambasador. Po udzieleniu tej kobiecie pomocy, wydaniu kilku słownych instrukcji, doszła ona do siebie, poczuła sie lepeij i wstała. Nie potrzebna juź była pomoc medyczna. Mama Fiammy Ferraro zainteresowała sie tą sytuacją, poprosiła rosyjskiego ambasadora o rozmowę i okazało się, źe w podobny sposób w Rosji postępuje się w takich przypadkach, metodą , która tam znana jest od lat sześćdziesiątych, a która w latch osiemdziesiątych została uznana oficjalnie przez tamtejsze ministerstwo zdrowia. Od tamtej pory zaczęła sie interesować tą metodą , zaczęła śledzić fachowe czasopisma. Ponieważ metoda ta nie była jeszcze znana w literaturze włoskiej, poszukiwała ona informacji w języku rosyjskim albo w czasopismach anglojęzycznych. Efektem jej zinteresowania była wydana w 2000 roku ksiąźka o metodzie Buteyko, a takźe załoźona przez nią Fundacja Salutaris Buteyko popularyzująca tą metodę. Dalszym działaniem było juź szkolenie instruktorów metody Buteyko, z czym wiąźą sie początki mojego zaiteresowania tą dziedziną. samą metodę poznałem w 1999 roku, ale stosować ją zacząłem trochę później.

Pobierz wywiad